Jacek
Uglik
CZŁOWIEK
W SPOŁECZEŃSTWIE I HISTORII
Przyczynek do poglądów antropologicznych Michała Bakunina

Więcej
o autorze http://bakunin.blog.onet.pl/
Na
mapę świata, na której nie ma Utopii, nie warto nawet spojrzeć, ponieważ
brak na niej jedynego kraju, do którego ludzkość stale zmierza, a kiedy
ludzkość tam dotrze, zaczyna się rozglądać i spostrzegłszy jeszcze lepszy
ląd wciąga żagle na maszty. Postęp jest Utopią wcielaną w życie.
Oscar Wilde
Rosyjskiego
myśliciela Michała Bakunina (1814-1876) nazywa się anarchistą, nie odbiegając
więc od utartych szlaków zajmiemy się jego, teoretyka anarchizmu, poglądem
na człowieka. Warto jednak wiedzieć, że Bakunin do swej radykalnej filozofii
dorastał, wszak od pojmowania jej jako "nauki ludzkiej, wywodzącej
się wprost od człowieka, i zarazem boskiej, albowiem mieszczącej w sobie
potęgę łaski, oczyszczenie człowieka od urojeń i jego zjednoczenie z
Bogiem", prowadzącej człowieka do pojednania z Bogiem i pozwalającej
się w nim rozpłynąć, brnąc przez życie krętymi ścieżkami przechodzi
Bakunin do twierdzeń o człowieku jako istocie przyrodniczej, "a
więc punktem wyjścia jego historii jest stadium zwierzęcości";
przechodzi do świata, w którym "Bóg jest reprezentantem interesów
bardzo konkretnych, bardzo realnych kasty uprzywilejowanej - kleru",
zatem do świata, w którym "idea Boga jest najbardziej stanowczą
negacją wolności ludzkiej, [w którym] unicestwienie Boga jest koniecznym
warunkiem wolności człowieka".
Z twórczości Bakunina daje się wyłuskać poszczególne jej okresy. Jako
młodzieniec, poznawszy w 1835 r. Mikołaja Stankiewicza i wstąpiwszy
do utworzonego przezeń intelektualnego kółka, zgłębiał dzieło Fichtego
szukając w nim samookreślenia się w brudnej i fałszywej rzeczywistości
doby Mikołaja I. Fichteanizm dawał mu odpowiedź, pozwalał sensownie
trwać w mikołajowskich realiach poprzez oczyszczanie się z tego, co
ziemskie, co przynależy do świata zewnętrznego i dbanie o uszlachetnienie
ducha. Celem tego etapu żywota przyszłego anarchisty było doskonalenie
moralne.
Rozwikłanie
relacji "jednostka - świat zewnętrzny" na gruncie filozofii
Fichtego rychło prysło kiedy tylko Bakunin zapoznał się z dziełem Hegla.
Teraz nie ucieka w siebie, nie unieważnia rzeczywistości zewnętrznej,
teraz pragnie ją rozumieć. Głosi hasło pojednania z rzeczywistością,
podporządkowania człowieka rzeczywistości, rozpłynięcia w niej, wpadając
w kolejną skrajność - aprobowania wyzutych ze sprawiedliwości i moralności
carskich realiów.
W międzyczasie, w 1840 r., Bakunin wyjeżdża do Niemiec i oddaje się
tam powtórnym, dogłębnym studiom nad Heglem. Następuje w nim kolejna
przemiana: zarzuca koncepcję pojednania z rzeczywistością kładąc nacisk
na inny, jego zdaniem zasadniczy, element heglowskiej filozofii: zasadę
negacji. Teraz Bakunin nawołuje do negowania rzeczywistości, bowiem
tylko za jej sprawą możliwy stanie się rozwój. Stąd już blisko do pozycji
anarchistycznych, na które niebawem Bakunin przechodzi stając się apostołem
powszechnego zniszczenia.
Odpowiedzi na pytanie Kim jest i czego szuka człowiek? poszukamy w dojrzałych
pismach Bakunina, poczynając od słynnego artykułu zatytułowanego Reakcja
w Niemczech z 1842 r. Ta publikacja uczyniła z Bakunina radykalnego
przedstawiciela lewicy heglowskiej, to w niej bazując na, jego zdaniem,
dialektyce przeciwieństw jako największym osiągnięciu Hegla obwieszcza,
że "przeciwieństwo nie oznacza równowagi, lecz przewagę momentu
negatywnego, który jest decydującym momentem przeciwieństwa". Reakcję
w Niemczech kończy Bakunin zdaniem: radość niszczenia jest zarazem radością
tworzenia. Negacja bowiem stanowi element tworzący, wszak "to,
co pozytywne, wydaje się nam początkowo czymś, co pozostaje w stanie
spokoju, w bezruchu. Jest ono przecież tym, co pozytywne, tylko dlatego,
że bez zakłóceń spoczywa w sobie i nie zawiera w sobie niczego, co mogłoby
być jego negacją; a dzieje się tak tylko dlatego, że w sobie samym nie
zawiera ono momentu ruchu, każdy ruch bowiem jest negacją". Podług
wykładni Bakunina człowiek stał się człowiekiem "przez akt nieposłuszeństwa
i poznania. A więc wzorem dla niego powinien być szatan - odwieczny
buntownik, pierwszy wolnomyśliciel i pierwszy bojownik o emancypację
światów". Szatan i Bóg, negatyw i pozytyw, ruch i bezruch. Człowiek
idąc w ślad za bogiem negacji pragnie poznawać i odkrywać nieznane lądy.
"Historia człowieka nie jest niczym innym jak stopniowym wyzwalaniem
się z tego, co jest czysto zwierzęce, i kształtowaniem się tego, co
ludzkie, stąd wynika, że dawność jakiejś idei nie tylko nie świadczy
na jej korzyść, ale przeciwnie, czyni ją podejrzaną". Jedną z takich
idei stanowi idea bóstwa będąca tworem historycznego rozwoju ludzkości.
Zdaniem Bakunina człowiek-zwierzę MUSIAŁ w toku swego dojrzewania, wyswabadzania
się, wyzwalania ze świata rządzonego przez ślepą konieczność zbudować
ideę Boga. W ogólności trwanie człowieka nie różni się wiele od trwania
zwierzęcia, z wyjątkiem myślenia i poznania. Słowem, "jeden z naszych
największych współczesnych myślicieli, Ludwik Feuerbach, bardzo słusznie
zauważył, że człowiek czyni wszystko, co czynią zwierzęta, ale czyni
to coraz bardziej po ludzku. Na tym polega cała różnica, ale jest to
różnica ogromna". W taki oto sposób powstała cywilizacja, stworzono
cuda nauki i sztuki, w taki sposób, rzecze Bakunin, "dokonał się
cały religijny, estetyczny, filozoficzny, polityczny, ekonomiczny i
społeczny rozwój ludzkości, słowem - powstał świat historii".
Dzięki rozumowi człowiek wydostaje się z niewoli, w której tkwią zwierzęta.
Na drodze abstrahowania pozyskuje wiedzę i wszelakie idee wznosząc się
ponad własną zwierzęcość. Wyzwalając się. Wszak zadaniem człowieka jest
założenie królestwa wolności. Jednak, zauważa Bakunin, pierwotnemu rozumowi
nie towarzyszy logiczne myślenie, ale myślenie wyobrażeniowe. Ono to
narzuca człowiekowi ciężar nowej niewoli, "tysiąc razy cięższej,
bardziej okrutnej - brzemię niewoli religijnej. Myślenie wyobrażeniowe
przekształca kult natury w fetyszyzm - pierwotną formę ludzkiej religii.
[Człowiek dziki] nie tylko odczuwa wszechpotęgę przyrody, tak jak wszystkie
zwierzęta, lecz ponadto myśli o niej nieustannie, określa ją i uogólnia,
nadając jej taką lub inną nazwę". Stąd prawdą jest, że religia
stanowi pierwszy krok w kierunku człowieczeństwa, prawdą jednak jest
też i to, że za jej sprawą ten sam człowiek na powrót staje się zależny,
tym razem "od możnych tego świata, od kast uprzywilejowanych, od
wybrańców boga". Człowiek pragnąc sięgnąć pełni człowieczeństwa,
winien likwidować powstające bariery i walczyć o swoją wolność, swoją
podmiotowość. Dopóki jednak nie zniesie własnej religijności, dopóty
będzie się oddalał od celu, "ponieważ każda religia narzuca mu
wiarę w absurd, każe mu poszukiwać boskości zamiast człowieczeństwa".
Na scenę wkracza Bóg, istota zazdrosna, próżna i samolubna, rękami wiernych
zdolna karać okrutnie buntowników, pyszałków i bezbożników. Na scenę
wkracza Bóg, prawodawca społeczeństwa ludzkiego, założyciel państwa,
Bóg ustanawiający ład społeczny. Stąd wypływa wniosek, "że zawsze,
bez względu na okoliczności, należy być ślepo posłusznym wszystkim prawom
i władzom, ustanowionym i pobłogosławionym przez niebo. Jest to wniosek
bardzo dogodny dla rządzących, lecz bardzo niedogodny dla tych, którymi
oni rządzą". Ta wizja rzeczywistości stoi w zupełnej sprzeczności
do wyobrażeń Bakunina o człowieku kształtującym własny świat i własne
człowieczeństwo. Przecież religia nakłada więzy ludziom i ogranicza
wolność. Bakunin postulował "więc odrzucenie idei Boga w imię wolności.
Było to zgodne z jego ogólną koncepcją, głoszącą, że do całkowitej emancypacji
człowieka nie wystarczy myśl - potrzebny jest również bunt". W
ten sposób historia ludzka rosyjskiemu filozofowi ułożyła się w triadę:
zwierzęcość ludzka, myśl, bunt. Bunt, będący negacją, stanowi koło zamachowe
historii, odgrywa rolę twórczą, wychodzi naprzeciw teraźniejszości tworząc
nową rzeczywistość; jeśli do buntów "dochodziło rzadko, to za sprawą
państwa" [również Kościoła-Państwa Bożego - J. U.]. Bunt nie był
dla Bakunina tożsamy z niszczeniem, jakąś totalną, nieodwracalną destrukcją,
ale pojmowany na podobieństwo "negacji jako głównego czynnika heglowskiego
pojmowania bytu, mającego przecież nade wszystko charakter dynamiczno-historyczny".
Tymczasem Bóg w systemach religijnych jest istotą wieczną, z góry wyznaczającą
bieg zdarzeń, niezmienną i zawsze równą sobie, co nijak ma się do poglądu
o "rzeczywistej jedności wszechświata, która polega na wiecznym
i powszechnym procesie przemiany, powszechnym ruchu, który trwał wiecznie
i nigdy nie ustanie". Ów pogląd oznacza negację istnienia Boga.
Sąd Bakunina w kwestii Boga jest czytelny: "bóg nie istnieje, jest
jedynie tworem myśli abstrakcyjnej skojarzonej z uczuciem religijnym,
które pozostało nam z okresu życia zwierzęcego; bogu, jako abstrakcji
uniwersalnej nie przysługuje zdolność do ruchu i działania; jest on
absolutnym niebytem, który jedynie wyobraźnia religijna uczyniła istotą
najwyższą i obdarzyła życiem; jest pojęciem, które samo przez się jest
absolutnie pozbawione treści, a któremu przypisuje się treść całej ziemskiej
rzeczywistości; niczego nie daje on człowiekowi, lecz jedynie zwraca
to, co mu przedtem zabrał. Dlatego bóg nie może być ani dobry, ani zły,
ani sprawiedliwy, ani niesprawiedliwy. Nie może niczego pragnąć ani
niczego ustanawiać, ponieważ w rzeczywistości jest niczym, a staje się
wszystkim tylko dzięki naiwnej wierze religijnej". Słowem - aby
utrzymać przy życiu Boga, szczerze wiarę w niego muszą podzielać inni
- bowiem wiarę, której nikt nie podziela, nazywa się schizofrenią. Znikają
wierzący, znika też i Bóg.
Religia niszczy rozum, a Bóg będący wszystkim sprawia, że świat realny
i człowiek są niczym, że posłuszni Bogu muszą być posłuszni także Kościołowi
i państwu, wszak państwo jest pobłogosławione przez Kościół. Wszystko
to są dla człowieka kajdany; religia, Bóg, Kościół i państwo, wszystkie
te abstrakcje stają naprzeciw wolnemu człowiekowi. "Kto mówi o
objawieniu, mówi o objawicielach, o prorokach, o kapłanach; kto zaś
uznaje ich za przedstawicieli boga, za nauczycieli, za przewodników
ludzkości na drodze do życia wiecznego, przez to samo daje im prawo
kierować ludzkością, rządzić nią i rozkazywać jej tutaj na ziemi. (...)
uznanie istnienia boga jest logicznie związane z pozbawieniem ludzkiego
rozumu wszelkich praw i z wyrzeczeniem się zasad ludzkiej sprawiedliwości;
oznacza negację wolności ludzkiej i prowadzi niechybnie do niewoli nie
tylko w teorii, lecz i w praktyce. (...) kto powie A, musi z konieczności
powiedzieć Z, kto chce wielbić boga, musi wyrzec się swej wolności i
godności ludzkiej. Bóg istnieje - a więc człowiek jest niewolnikiem.
Człowiek jest rozumny, sprawiedliwy, wolny - a więc boga nie ma".
Istotą
filozofii Bakunina było wyzwolenie człowieka spod wszelakich form ucisku,
dlatego w wizji jego świata brakło miejsca dla Boga, abstrakcji, która
ogranicza. W wizji autora Państwowości a anarchii brakowało miejsca
dla państwa, dla Kościoła, obcych, zewnętrznych człowiekowi sił. Brakowało
miejsca dla każdej władzy, bowiem jest ona władzą wyalienowanej mniejszości
nad większością w imię pozornego zaspokojenia potrzeb większości. Człowiek
może rozwijać się w pełni tylko w naturalnym środowisku, a tym jest
społeczeństwo: "swobodny organizm jednoczący jednostki, wspólnoty,
narody w spontaniczną federacyjną całość". Bakunin żywił przekonanie,
że człowiek jest istotą najbardziej społeczną na ziemi i wychodził naprzeciw
koncepcjom mówiącym, że społeczeństwo pierwotne powstało na zasadzie
dobrowolnej umowy. W trwanie organizmu jakim jest społeczeństwo nie
można ingerować prawnie, albowiem jest ono "naturalnym sposobem
istnienia zbiorowości ludzkiej. Społeczeństwem nigdy nie rządzą kanony
prawne, lecz obyczaje i tradycja. Bodźcem rozwoju społeczeństwa nie
jest myśl i wola prawodawcy, lecz inicjatywa poszczególnych jednostek.
Wprawdzie istnieją prawa rządzące społeczeństwem, ale są to inherentne
naturalne prawa organizmu społecznego, tak jak inherentne są fizyczne
prawa ciał materialnych. (...) rządziły one społeczeństwem ludzkim od
chwili jego narodzin, niezależnie od myśli i woli ludzi".
Bakunin dotykając kwestii umowy społecznej atakował J. J. Rousseau,
który miał twierdzić, iż społeczeństwo pierwotne powstało wskutek dobrowolnej
umowy zawartej przez ludzi dzikich. Z punktu widzenia Bakunina podobne
tezy mijają się z prawdą: jeśli bowiem pierwotni ludzie zrzeszali się
po to by zapewnić sobie bezpieczeństwo, a więc bronić się przed światem
zewnętrznym, ludźmi żyjącymi poza pewną wspólnotą, to musieli potrzebować
strażników czuwających nad owym organizmem. Musiały powstać reguły funkcjonowania
w organizmie, prawo, a to już nie ma nic wspólnego ze społeczeństwem:
tu zaczyna formować się państwo (społeczeństwem nie rządzą kanony prawne,
lecz obyczaje i tradycja). Wraz z funkcją strażnika powstawała hierarchia,
co powodowało że wolność, czego Bakunin przyjąć nie mógł, była wydzielana.
Nie przyjmował do wiadomości istnienia hierarchii, bo wraz z nią ginęła
wolność, a wolność jest niepodzielna, tak że nie można jej w imię dobra
ogółu trochę uszczknąć. Albo jest, albo jej nie ma. Zdaniem Bakunina
człowiek posłuch dawać może tylko przyrodzie, Rousseau natomiast trąbił
o cudach dokonywanych przez prawo przenoszące "stosunki między
ludźmi (...) w sferę zobiektywizowanych norm, którym wszyscy są posłuszni,
przy czym posłuszeństwo to nie staje się niczyją niewolą. Oto był ten
niezwykły cud, że zmuszano czyjąś wolę do posłuchu, a przecież człowiek
pozostawał wolny; co więcej właśnie dzięki temu posłuszeństwu stawał
się wolny".
Poza tym, stawianie znaku równości między zawarciem umowy społecznej
a sprawiedliwością i wolnością, przy zachowaniu wiedzy o ludziach żyjących
poza nawiasem owej "społeczności", których treści umowy nie
obejmują, jest sprzeczne z walką Bakunina o wolnego człowieka.
W
szczególności: podług Bakunina sednem teorii umowy społecznej jest tak
oto brzmiąca konstatacja: wolność absolutna człowieka pierwotnego stanowi
ograniczenie takiej samej wolności innych ludzi, bowiem w bezpośrednich
kontaktach wolność jednego człowieka musi kolidować z wolnością innego,
ażeby więc nie unicestwić wolności ostatecznie zawierają ludzie między
sobą umowę i w ten sposób zachowują jej część. Bakunin zauważa, że owa
teoria stanowi początek nie społeczeństwa, ale państwa. Po pierwsze,
państwo nie jest bezpośrednim "tworem natury i w przeciwieństwie
do społeczeństwa powstaje dopiero po obudzeniu się myśli w człowieku,
[po drugie] państwo jest to negacja wolności poszczególnych jednostek;
całkowicie pozbawia je ono wolności w imię wszystkich albo w imię ogólnego
prawa. Gdzie zaczyna się państwo, tam kończy się wolność jednostki,
i vice versa". Bakunin sprzeciwia się sztucznym strukturom regulującym
ludzką wolność. Nie można człowiekowi zabierać wolności, aby potem jakiś
jej fragment w imię dobra ogółu, z powrotem oddać. Nie można, albowiem
"ta mała cząstka, którą mi zabieracie, stanowi istotę mojej wolności,
jest wszystkim. Cała moja wolność z konieczności skupi się właśnie w
tej cząstce, której mnie pozbawiacie, choćby to była cząstka znikoma".
Przy tej okazji Bakunin przywołuje historię grzechu Adama i Ewy, którym
"nie wolno było skosztować owocu z drzewa wiadomości dobrego i
złego tylko dlatego, że Pan tak postanowił; zakaz ów był aktem straszliwego
despotyzmu i gdyby oni nie przekroczyli tego zakazu, cała ludzkość zostałaby
pogrążona w najbardziej upokarzającej niewoli. Złamanie zakazu wyzwoliło
nas i uratowało". Zaprzecza też Bakunin tezie, jakoby państwo demokratyczne,
oparte na wolnym, powszechnym głosowaniu, nie mogło unicestwiać wolności
swych obywateli. A dlaczegóż by nie?, zapytuje rosyjski anarchista.
"Pod pretekstem,
że reprezentuje wolę ogółu, może ograniczać swobodę wszystkich poszczególnych
jednostek i dławić ich wolę całym ciężarem swej kolektywnej władzy".
Jeżeli
obrońcy państwa ośmielają się twierdzić, że ogranicza ono wolność po
to tylko, by przeszkodzić w czynieniu zła, to należy od razu odpowiedzieć
na dwa pytania - czym jest zło? i czym dobro? w tym sensie. Bakunin
zauważa, że według J. J. Rousseau różnicy pomiędzy dobrem a złem przed
zawarciem umowy społecznej nie dostrzegano. Wraz z wcieleniem jej w
życie "wszystko, co uznano za zgodne z interesem ogółu, nazwano
dobrem, wszystko zaś, co uznano za sprzeczne z tym interesem - nazwano
złem". Rozstrzygać o zgodności i niezgodności miało państwo - organizm,
którego działalność nie opiera się na zasadzie humanitaryzmu i opierać
się zresztą nie może gdyż unicestwiłby on sam siebie. "Państwo
jest tworem zbyt wyizolowanym, zbyt zamkniętym w sobie, zbyt ograniczonym,
aby uwzględnić mogło interesy całej ludzkości, a więc również ogólnoludzką
moralność". Bakunin drąży problem, zapytuje o drogowskaz moralny
sprawujących władzę i zaraz odpowiada, że jest nim wyłącznie interes
państwa: "dobrem jest wszystko, co utrwala wielkość i potęgę państwa,
chociażby było świętokradztwem z punktu widzenia religii, choćby było
oburzające z punktu widzenia moralności ludzkiej; i odwrotnie, złem
jest wszystko, co jest sprzeczne z interesem państwa, choćby było czymś
najbardziej zgodnym z sumieniem ludzkim. Takie są rzeczywiste zasady
moralne, którymi od wieków kierują wszystkie państwa". Świat został
pocięty sztucznymi granicami, a ludzkość pogrupowano we wrogie sobie
państwa nie połączone ani wspólnym prawem ani umową społeczną. Państwo
jest "najbardziej jaskrawym, najbardziej cynicznym i najbardziej
pełnym zaprzeczeniem tego, co ludzkie. Państwo niweczy powszechną solidarność
wszystkich ludzi i jednoczy ich część jedynie po to, by podbić, ujarzmić
i zniszczyć wszystkich pozostałych. Państwo otacza opieką tylko swych
własnych obywateli, broni zdobyczy cywilizacji, uznaje ludzkie prawa
i zasady humanitaryzmu jedynie w obrębie własnych granic". Zupełne
zaprzeczenie zasady człowieczeństwa i ludzkiej moralności, stanowiące
zarazem istotę państwa, nazywa się patriotyzmem. I zgodnie "z zasadami
zwykłej, ludzkiej moralności uznajemy za przestępstwo znieważanie, gnębienie,
ograbianie, okradanie, zabijanie i ujarzmianie bliźnich. Z punktu widzenia
patriotyzmu wszystko to jest obowiązkiem i cnotą, jeśli tylko utrwala
lub wzmaga potęgę państwa i zwiększa jego chwałę".
Człowiek w społeczeństwie i historii to istota, której istotą rozwoju
jest wolność, "w której wolność jednych nie będzie kamieniem granicznym
dla drugich, lecz w której znajdą oni potwierdzenie oraz możliwość rozszerzenia
swojej wolności (...), wolności, która obaliwszy wszystkich bożków niebiańskich
i ziemskich, stworzy i zorganizuje świat nowy, świat solidarnej ludzkości
na gruzach wszystkich Kościołów i wszystkich Państw". Naturalnym
środowiskiem człowieka jest społeczeństwo i ono stanowi warunek jego
rozwoju. W społeczeństwie człowiek "wyzwala się z jarzma przyrody
zewnętrznej, co stanowi z kolei niezbędny materialny warunek wyzwolenia
moralnego i intelektualnego". Społeczeństwo jest naturalnym środowiskiem
człowieka, w nim rodzi się on tak, jak mrówka w mrowisku, poza nim człowiek
może istnieć tylko jako dzikie zwierzę albo święty. "Przeciwstawiając
społeczeństwo państwu i podkreślając, że społeczeństwo jest zjawiskiem
naturalnym, a państwo sztucznym, Bakunin szuka realnej podstawy, na
której mogłaby się oprzeć wolność jednostki, pojęta jako wolność ludzka,
to jest wolność człowieka, który jest zawsze członkiem kolektywu, nie
zaś wyizolowaną, abstrakcyjną jednostką". Bakunin przeciwstawiał
w swej filozofii instytucję naturalną, czyli społeczeństwo - państwu,
czyli instytucji sztucznej (również Kościołowi-Państwu Bożemu); przeciwstawiał
człowieka obywatelowi i wiernemu.
Kim więc jest człowiek? Jest nim ten, kto pożąda wiedzy, kto zadaje
sobie trud poznania świata i praw nim rządzących, bowiem to jest zdaniem
Bakunina cena naszego człowieczeństwa. Człowiek to istota rozumna i
myśląca, istota obdarzona świadomością i to właśnie świadomość odróżnia
przede wszystkim człowieka od innych przedstawicieli świata zwierzęcego.
Czego człowiek szuka? Wolności, rzecz jasna. Zdobycie wolności stanowi
zasadniczy sens ludzkiego żywota i rozwoju historycznego człowieka.
Tę wolność człowiek uzyskać może jedynie w społeczeństwie. Człowiek
może czuć się wolny i uświadamiać sobie swą wolność, a więc i realizować
ją, jedynie w środowisku innych ludzi. Szczęście i ziemski raj człowieka
polega na pragnieniu wolności i godności ludzkiej wszystkich ludzi,
na odczuwaniu swojej wolności jako potwierdzonej i nieskończenie rozszerzonej
wolnością wszystkich.