![]() |
||
|
|
||
|
Jacek
Uglik
CZŁOWIEK
ZBUNTOWANY.
Więcej o autorze http://bakunin.blog.onet.pl/
Drobiazgowe
rozważania wokół człowieka rozpoczniemy od Stirnera, którego Jedyny...
stanowił finalne ogniwo w krytyce systemu Hegla (w którym to zabrakło
miejsca dla ludzkiej osobowości) i należał do epoki ideowego rozkładu
heglowskiej lewicy będąc całkowitą negacją jej kultu Człowieka w ujęciu
Feuerbachowskim. W osobie Stirnera młodoheglizm zerwał więzi z tradycją
Hegla potępiając wszelką wspólnotę ludzką, co wyrażało się w "proteście
przeciw redukowaniu osobniczego życia ludzkiego do narzędzi absolutu"
(7). Stirner w Człowieku
pobożnego ateisty Feuerbacha "odkrywa coś religijnego, coś, co
wychodzi ponad człowieka, w ten mianowicie sposób, jak idée fixe wychodzi
ponad rzeczywistego jednostkowego człowieka, którym w danym wypadku
jestem ja sam" (8).
Feuerbach odczarował istotę boską wykazując, że w rzeczywistości ukryty
jest w niej idealny Człowiek. W mniemaniu Stirnera nie był jednak konsekwentny,
bowiem ów Człowiek gatunkowy staje się nowym bogiem, a idzie o to, by
umarł nie tylko Bóg, ale i Człowiek będący kategorią transcendentną
(abstraktem) wobec jednostki (konkretu), w imieniu którego wciąż będzie
się żądać od niej posłuchu. Stirner dążył więc do zanegowania Człowieka
jako ostatniego dogmatu filozofii krytycznej, wykazania, że istnieją
tylko konkretne jednostki, którym nie przysługuje żaden wspólny mianownik
zwany istotą. Humanizm Feuerbacha żądał, by urzeczywistniać uniwersalny
ideał człowieka. Tymczasem żądanie, aby Jedyny podporządkował się zewnętrznej
normie jest deptaniem jego pragnień, negowaniem jego oryginalności;
Jedyny jest niewyrażalny, nie daje się opisać, bowiem jego istnienie
wykracza poza wszelkie schematy, jest jedyne właśnie. Należy teraz zapytać w jaki sposób widma mogą posiąść władzę nad człowiekiem? Otóż źródło zniewolenia leży w Stirnerowskim Jedynym, który "jest trzymany na uwięzi przez swoje fałszywe wyobrażenia i zbyteczną uległość wobec powszechników, a wobec tego może się również wyzwolić czysto duchowym aktem" (11). Jedyny zatem racje dla swej wolności znajduje tylko w sobie, a nie przez odwołanie się do jakichś widmowych zasad ogólnych. Powiedzieliśmy za Leszkiem Kołakowskim, że każdy człowiek wyzwolić się może czysto duchowym aktem, a to oznacza, że w projekcie Stirnera istotna okazuje się kategoria buntu, bowiem Jedyny wolność osiąga poprzez bunt. Czym jednak jest bunt? "Bierze się (...) z niezadowolenia ludzi z samych siebie; nie jest wezwaniem do boju, lecz powstaniem jednostek, jest rewoltą bez baczenia na ład, który się z niej rodzi. Celem rewolucji był nowy ład; bunt prowadzi do tego, by nie pozwolić dać sobą rządzić, by samemu się gospodarzyć, nie pokładając płonnych nadziei w żadnych instytucjach" (12). Wiemy już, że bunt Stirnerowski nie jest tożsamy z rewolucją, która polega na odwróceniu istniejącego stanu rzeczy. Bunt, jak zostało powiedziane, bierze się z niezadowolenia ludzi z samych siebie, a rewolucja bierze się z niezadowolenia z istniejącego stanu rzeczy - bunt na miarę Stirnerowską dokonać się więc może w dowolnych warunkach zewnętrznych, bowiem jest on aktem przeciwstawienia się Jedynego wszelakiej ogólności. Bunt ów nie służy zmianie warunków społecznych, żeby bowiem wywołać rewolucję "trzeba w coś wierzyć, trzeba wyznawać pewne konkurencyjne wartości w stosunku do negowanych, a przecież taki przedmiot wiary nie istnieje" (13). Negowane jest wszystko, co neguje jednostkę. Celem Jedynego nie jest obalenie danego stanu rzeczy, ale wywyższenie się ponad niego, bowiem działanie Jedynego nie ma charakteru wobec niego zewnętrznego, ale jest wyłącznie z nim związane. "Rewolucja nakazuje zakładać instytucje; bunt wymaga, by się wznieść i wywyższyć. Rewolucjonistów zajmowała kwestia wyboru ustroju i cały ten okres polityczny wypełniały walki i spory o ustrój, a utalentowani socjaliści wymyślali utopijne społeczne instytucje. Buntownik dąży do tego, by być poza wszelkim ustrojem" (14). Buntownik bierze w nawias, unieważnia wszystko, co nie jest nim spiesząc ku nicości, bo i z nicości wyrasta Jedyny (tzn. ze znikomości siebie samego), ów przemijający, śmiertelny twórca (owa kreatywna nicość), służący sobie wyłącznie wróg Boga i Ludzkości. Jedyny by trwać u siebie nie musi istniejącego świata rewolucjonizować, "wolne Ja Stirnera nie zamierza czynić nic innego, jak tylko na powrót zwrócić się do swojej nicości, by zużyć świat, taki jaki on jest, o ile tylko jest mu on przydatny" (15). Istotny jest dla Jedynego zysk - trwać on może w najbardziej niewolniczym systemie, jeżeli zyskuje, rzeczy lepiej mieć się nie mogą. Jedynemu nie chodzi wszak o zniesienie alienacji, zła czy niesprawiedliwości, nie dotyczą go pożar jakiegoś tam świata, ani ideał jakiegoś człowieczeństwa. On nie czyni z siebie niewolnika spraw żadnych. Mogą go te sprawy dotyczyć - to subtelna różnica; mogą jeśli tylko zechce, jeżeli tylko będzie to zbieżne z jego interesem. Filozofia Stirnera nie uderza w konformizm, ale w poświęcanie Ja abstraktom (16). Bunt Jedynego może być bluźnierczy jeśli w ten tylko sposób udaje się zerwać zasłony, pokonać przeszkody i odsłonić podmiot, odsłonić Ja, ale "bunt nie tylko odsłania podmiot, ale i konstytuuje go" (17). Filozofia Stirnera pomieszczona na kartach Jedynego... jest więc manifestem absolutnej wolności, ku której droga wiedzie poprzez bunt, istotą którego jest negacja powszechnie obowiązujących norm moralnych. Filozofia Stirnera jest afirmacją Ja, jest obroną Ja przed reifikacją i zniewoleniem. Ja Stirnera jako wartość największa staje ponad innymi wartościami, a to oznacza, że wszelkie nakazy i normy przestają go dotyczyć; Jedyny nie ma żadnej natury i do niczego go nie powołano, istnieje tylko dla siebie wedle trawestowanej maksymy Protagorasa: nie człowiek jest miarą rzeczy, ale Ja nią jestem. Max Stirner dokonał więc deifikacji jednostki - w opozycji do Feuerbacha, myśl którego sprowadza się do sentencji homo homini Deus est. Myśl anarchisty (18) Michała Bakunina, drugiego z filozofów tutaj omawianych w esencjonalnym wymiarze sprowadzić możemy w zasadzie do jednego słowa "wolność", dążenie ku której określane jest przez niego jako centralny motyw działania ludzi. Bakunin pojmuje życie jako siłę rozwijającą się spontanicznie i instynktownie, której krańcem ma być wolność dla każdego człowieka. Skoro więc życie jest siłą spontaniczną, to jasnym staje się sprzeciw autora Państwowości a anarchii wobec rozmaitych schematów, instytucji oraz bytu w jakikolwiek sposób sztucznie zorganizowanego, który w jego mniemaniu zawsze narusza wolność jednostki. Dla wolności w ujęciu Bakunina nie istnieje żadne ograniczenie poza wyznaczonym przez prawa natury: "jak Engels wierzył, że wolność jest (...) nieuchronnym skutkiem przyrodniczej i społecznej konieczności. Jesteśmy w pełni ukształtowanymi przez nasze przyrodnicze i ludzkie otoczenie; jednak musimy walczyć o uniezależnienie człowieka nie od praw przyrody i społeczeństwa, ale wszelkich praw politycznych, karnych, cywilnych narzuconych przez innych wbrew jego własnym przekonaniom" (19). Ukazany zostaje tutaj konflikt między tym, co naturalne (przyroda, społeczeństwo), a tym, co sztuczne (religia, państwo). Bakunin sądzi, że człowiek nie może istnieć poza społeczeństwem, bowiem rodzi się on w nim jak mrówka rodzi się w mrowisku, dlatego to społeczeństwo poprzedza jednostkę i będzie istnieć tak długo jak długo istnieć będą ludzie (20). W tym sensie społeczeństwo jest naturalnym środowiskiem człowieka, dlatego absurdem byłoby widzieć siebie jako jego wroga. Tak na ten temat pisze H. Temkinowa: "organizm społeczny, jak wszelki inny organizm w przyrodzie, podlega w ewolucji i przemianach prawom ogólnym, które są tak samo konieczne, jak prawa świata fizycznego. Podobnie jak bezsensowny jest bunt np. przeciwko prawu ciążenia, tak i bunt przeciwko prawom świata społecznego jest niemożliwy, pozbawiony sensu" (21). Na gruncie społecznym Bakunin podejmuje więc walkę o wolność człowieka - o wolność absolutną, co oznacza wystąpienie na pozycje przeciwne koncepcji umowy społecznej Jana Jakuba Rousseau, gdzie jednostka postawiona jest naprzeciw społeczeństwu i pozbawiona części wolności w imię rzekomej, międzyludzkiej harmonii. Teoria Rousseau nie mówi o społeczeństwie, ale o państwie, bowiem w życie organizmu wprowadzony zostaje element formalny: zewnętrzny nakaz ograniczający jednostkę, "rzekomo w imię wolności wszystkich (...), jest w stanie zapewnić jej najwyżej bezpieczeństwo, lecz nie wolność" (22). Pytanie, jakie w tym momencie się nasuwa, brzmi: jak w świecie konieczności stworzyć królestwo wolności absolutnej? Innej wszakże wolności, niż wolność absolutna, nie ma, albowiem "wolność jest niepodzielna. Nie można człowieka pozbawić cząstki wolności, nie pozbawiając go wolności całkowicie. Ta mała cząstka, którą mi zabieracie, stanowi istotę mojej wolności, jest wszystkim. Cała moja wolność z konieczności skupi się właśnie w tej cząstce, której mnie pozbawiacie, choćby to była cząstka znikoma" (23). Co Bakunin rozumie w zasadzie przez frazę wolność absolutna?, jak miałaby się dokonywać jej realizacja? Czy nie jest tak, że wolność jednego stanowi kamień graniczny dla innych? Zdaniem Bakunina rzeczy mają się zgoła odwrotnie: "moja wolność musi być odzwierciedlona w wolności innych (...), wolności uzupełniają się, są wzajem sobie niezbędne, a nie konkurencyjne" (24). Człowiek, żeby być wolnym, musi być uznany za takiego przez innych, wolnych ludzi. Jestem wolny, o ile wolnym jesteś ty - powie Bakunin. Istnienie w świecie choć jednego niewolnika wyklucza moją wolność. Na widzeniu ludzi trwających w harmonii i pragnących wzajem dla siebie wolności zasadza się utopia Bakunina wierzącego w naturalną ich dobroć, jeszcze jednak hamowaną przez istniejące sztuczne instytucje, w których tkwi istota zła - przede wszystkim państwo (niezależnie od jego formy), stanowiące największą przeszkodę na drodze ku wolności. Bakunin protestował przeciw podporządkowaniu człowieka wyalienowanym tworom ludzkiego umysłu, stąd negacja państwa, religii, Kościoła, Boga. Postulował zniesienie abstrakcji uniemożliwiających realizację wolności w ramach społeczeństwa - naturalnego organizmu (25). Wciąż powraca do myśli zniszczenia państwa, sztucznego tworu rodzącego zło. Istnienie państwa wyklucza wolność w rozumieniu Bakunina. Nie może być wolności tam, gdzie człowiek służy, jest podporządkowany instytucjom. "Jeśli jest państwo, to niechybnie jest panowanie, a więc niewolnictwo; państwo bez niewolnictwa, jawnego czy utajonego, jest nie do pomyślenia - oto dlaczego jesteśmy wrogami państwa" (26). W państwie najlepsi ludzie stają się tyranami, w społeczeństwie, zdaniem Bakunina, nawet najgorsi staną się dobrzy. Po likwidacji państwa niepotrzebne staną się środki przymusu. Należało przyjąć, że wraz ze zniszczeniem państwa ustaną wszelki konflikty. Nikt już nie będzie obywatelem, a wszyscy będą ludźmi. Reasumując: "Państwo jako takie, niezależnie od swej formy, jest niewolnictwem, despotyzmem uprzywilejowanej mniejszości - kapłańskiej, feudalnej, burżuazyjnej czy naukowej, wszystko jedno - nad masami ludowymi" (27), przeto musi zostać zniszczone. Uciskowi
służy nie tylko państwo, ale i Kościół, dlatego Bakunin powie, że polityka
jest siostrą teologii, każde państwo jest Kościołem ziemskim, a każdy
Kościół jest państwem Bożym. Zarządzający oboma tworami, zainteresowani
utrzymaniem swych przywilejów, za wszelką cenę dążą do okiełznania instynktów
człowieka i wpojenia mu, że najwyższą wartość dla niego stanowi praca
na rzecz państwa. Trzeba w tym miejscu przypomnieć, że zniesienie państwa
nie jest tożsame z bezładem. Jest zgoła odwrotnie. W społeczeństwie
ludzie będą organizować swoje życie sami, bez ingerencji instytucji
zewnętrznych, gdyż ludzie ze swej natury dążą do tego, żeby pomagać
jedni drugim. Żeby zrealizować ów nadrzędny cel, żeby ludzie rządzili
się sami, trzeba koniecznie unicestwić ideę Boga, aprobata której oznacza
wyrzeczenie się rozumu i wolności. Bakunin zrywa z religiami i mściwym
Bogiem mówiąc: "kto chce wielbić boga, musi wyrzec się swej wolności
i godności ludzkiej. Bóg istnieje - a więc człowiek jest niewolnikiem.
Człowiek jest rozumny, sprawiedliwy, wolny - a więc boga nie ma"
(28). Jeśli Bóg staje
na drodze do ludzkiej wolności, trzeba go zabić - jest to konieczny
warunek wolności człowieka, wolności absolutnej, dlatego Bakunin odwraca
aforyzm Woltera i krzyczy: jeżeliby Bóg rzeczywiście istniał, należałoby
sprawić, aby przestał istnieć. Nie może człowiek inaczej postąpić w
sytuacji kiedy wiszące nad nim boskie nakazy wynikają tylko z despotyzmu
ich twórcy. Bakunin przywołuje historię upadku Adama i Ewy twierdząc,
że zakaz skosztowania owocu z drzewa poznania opierał się jedynie na
boskiej woli, co oznacza, że był aktem despotyzmu Boga. Odrzucając Boga składa Bakunin ukłon Szatanowi, pierwszemu buntownikowi. Szatan to "pierwszy wolnomyśliciel i pierwszy bojownik o emancypację światów. On ukazuje pierwszym ludziom jak wielką hańbą jest ich (...) posłuszeństwo; wyzwala człowieka, na jego czole wyciska pieczęć wolności i człowieczeństwa, skłaniając go do nieposłuszeństwa i spożycia owocu poznania" (29). Człowiek nie może mieć nad sobą abstrakcji, w imię wolności zatem niszczy Boga. Wzorem Szatana, przyjaciela ludzkości, staje się człowiek istotą zbuntowaną, przez akt buntu uzyskuje pełnię wolności. "Bunt jest naturalną cechą człowieka podnoszącego się z upadku" (30). Instynkt buntu, obok żywotności i myśli stanowi jedną z trzech faz rozwoju ludzkości. Człowiek wydostaje się ze stanu zwierzęcości poprzez myśl, obudzenie rozumu dające możliwość "wzniesienia się ponad otaczające go przedmioty, wskutek czego mógł zbadać właściwe im prawa i stosunki wzajemne" (31) oraz zastosowania siły fizycznej do zmiany otoczenia stosownie do własnych potrzeb. Jednak wychodząc ze stanu zwierzęcości wpada w kolejną pułapkę - pułapkę wyobraźni, której twory (np. Bóg) zaczynają nad hipostazującym własne wyobrażenia człowiekiem panować. Dopiero więc poprzez bunt człowiekowi udaje się w pełni wyzwolić. Człowiek stał się wówczas, gdy zerwał owoc z drzewa poznania dobra i zła. Bunt więc nie jest zły, nie niszczy on wolności, ale przeszkody na drodze ku jej realizacji - państwo, Boga, zbędne i fikcyjne autorytety. Człowiek, o którego walczy Bakunin, porusza się w przestrzeni wolnej od zewnętrznych ograniczeń i autorytetów wszelakich. "Człowiek zbuntowany odrzuca w akcie negacji to wszystko, co było wobec niego zewnętrzne, determinujące go w jakiś sposób; wszystko to w akcie wypowiedzenia posłuszeństwa przestaje obligować" (32). Wierzy Bakunin naiwnie, że człowiek wyzwalając się od abstrakcji niechybnie trafi do świata sprawiedliwości, szczęścia i wolności. Cel ów jest jasny, w imię jego realizacji Bakunin gotów jest niszczyć, gdyż jak zauważa A. Camus "zbuntowany chce (...) utożsamiać się całkowicie z dobrem, którego świadomość nagle powziął i którego uznania i uszanowania w swej osobie pragnie, albo niczym, to znaczy definitywnie ulec sile, która nad nim góruje. W skrajnym przypadku zgadza się na porażkę ostateczną, to znaczy na śmierć, skoro ma zostać pozbawiony tej jedynej konsekracji, którą nazwie, na przykład, wolnością. Raczej umrzeć niż żyć na kolanach" (33) - i oto stał się Bakunin w oczach Camusa. Spróbujmy teraz porównać filozofie buntu Maxa Stirnera i Michała Bakunina. Choć już Engels twierdził, że Bakunin zaczerpnął bardzo wiele od Stirnera (34), to opinie współczesnych badaczy nie są już tak jednoznaczne. O ile bowiem obaj myśliciele zgodni są w krytyce państwa, religii i Boga, alienujących człowieka abstrakcji, o tyle poważny i niemożliwy do złagodzenia konflikt między nimi dotyczy rozumienia społeczeństwa (35), braterstwa i równości, będących dla Stirnera kolejnymi bezosobowymi tworami, które miałyby wziąć jednostkę ludzką w posiadanie. Stanowią one dla Stirnera taką samą formę zniewolenia jak idea Boga, są taką samą ogólnością zagrażającą subiektywnej egzystencji. "Braterstwo - to tylko niedzielna ideologia komunistycznych kazań, które w życiu codziennym szybko z braci robią niewolników" (36). Antagonizm jednostki i społeczeństwa jako zorganizowanej formy życia, w której widzi Stirner cios dla oryginalności indywiduum, jest niemożliwy do zniesienia. Podobnie sprawy mają się z ideą równości: "sprowadzając jednostki do bytu, polegającego na równym udziale w bezosobowej naturze człowieczeństwa, określam osobowość ludzką z zewnątrz, czynię z niej egzemplarz gatunku, niszczę ją zatem" (37). Stirnera jednostka prawdziwie zostanie wyzwolona, gdy wydostanie się spod władzy ogólności, jakąkolwiek formę by ona przybrała. Prawdziwe jest tylko Ja. Inaczej, jak już wiemy, rzecz ma się z Bakuninem. Ten nie neguje społeczeństwa; uznając je za naturalne środowisko bytowania człowieka twierdzi, że ów nie może poza społeczeństwem istnieć. Żeby w społeczeństwie mogła zostać zrealizowana zasada wolności, trzeba aby między ludźmi zapanowała równość, bowiem osiągnąć wolność w społeczeństwie mogą wyłącznie ludzie równi wobec siebie. W tym celu należy zlikwidować państwo, które chroni przywileje i własność prywatną. Człowiek dla Bakunina jest istotą obdarzoną instynktem społecznym. W przeciwieństwie do Stirnera naiwnie wierzy Bakunin w międzyludzką solidarność, w ramach której ludzie troszczą się wzajem o siebie. Jeżeli więc sprzeciw Stirnera i Bakunina wobec państwa możemy ujmować w kategoriach anarchizmu, to pierwszy z nich reprezentował jego wersję skrajnie indywidualistyczną, a drugi kolektywistyczną (38). Z tej to przyczyny H. Temkinowa nie przystaje na twierdzenie A. Walickiego, że "Max Stirner był bezpośrednim inspiratorem (...) anarchizmu Bakunina" (39). Jednak jej argumenty nie wytrzymują krytyki, pisze ona bowiem, że "Bakunin tworzył swą koncepcję anarchizmu nie znając poglądów Stirnera, który w owym czasie był postacią zupełnie zapomnianą. (...) Bakunin mógł wprawdzie poznać książkę Stirnera w latach czterdziestych, wówczas gdy sam od tych koncepcji był jeszcze daleki, ale nie ma o tym w jego pracach żadnej wzmianki" (40). Sens tego zdania jest cokolwiek mętny, bowiem ze słów autorki, mimo jej zapewnień, wynika, że Bakunin jednak poglądy Stirnera znał (41). Nadużyciem byłoby też posądzać Bakunina w oparciu o brak wyraźnych akcentów Stirnerowskich w jego pismach, że poglądy autora Jedynego...były mu obce, że nań nie oddziałały (42); zastanawia choćby niemal słowo w słowo powtórzone przez Bakunina (z ponad dwudziestoletnim poślizgiem), zdanie Stirnera wyżej już przywoływane, że <Wolność> może istnieć tylko jako całkowita wolność - częściowa wolność nie jest <Wolnością>. Ostatnie pytanie, na które spróbujemy dać odpowiedź brzmi: czy projekty wolności Bakunina i Stirnera są w ogóle możliwe? Krytyczny względem Stirnera Marks sądził, że nie, gdyż ów postuluje świat wrogich sobie monad, co sprowadza się do tego, że "wbrew zapewnieniom Stirnera jego Jedyny jest abstrakcyjną konstrukcją, nie zaś żywą, zmysłową istotą" (43). Na ten zarzut Stirner mógłby odpowiedzieć, że to Marks zupełnie zignorował człowieka rzeczywistego, istniejącego tu i teraz, a wierzył w człowieka w ogóle, co pozwalało mu (jak twierdził Karl Löwith) zarazem "postępować podług zasady nakazującej odcinanie ludziom głów po to, by służyć człowiekowi jako takiemu" (44). Z filozofii Stirnera nie wyłania się też chyba żaden potwór, który niszczyłby "personalistyczną zasadę Kanta, głoszącą, że każda jednostka ludzka może być tylko celem, ale nigdy środkiem. Jedyny ma prawo potraktować całą ludzkość jako środek do realizacji swych samowolnych, jednostkowych celów" (45). Prawo Jedynego nie jest tożsame z odgórnym imperatywem, co znaczy, że nie jest Jedynego obowiązkiem traktowanie innych jak przedmiotów - on może innych w ten sposób traktować, a to różnica. Jedyny, jeśli tylko zechce, będzie traktował ludzkość w myśl Kantowskich pryncypiów. Nieprawdziwie, jak się zdaje, pisze o filozofii Stirnera E. Starzyńska-Kościuszko, zarzucająca mu stworzenie programu absurdalnego, wyzbytego jakichkolwiek pozytywów: "pasja, z jaką Stirner wyrazi swój bunt wobec świata, ogołoci ów świat z wartości tak dalece, że pozostanie tylko pustka" (46). Że tak nie jest dowodzi Jedyny będący przecież dla siebie wartością. Więc jedną wartość już mamy. I to wartość najwyższą. Co do pozytywów Stirnerowskiego programu, to jest nim ostrzeżenie przed alienującą człowieka (Jedynego) potęgą powszechników - Boga, Ojczyzny, Narodu, Ludzkości; Stirner występuje więc przeciw totalizmom: "Im bardziej religia wypełnia nasze wnętrze, tym bardziej jesteśmy skrępowani" (47). A krępuje nas każda religia, każde jej oblicze. Tak oto kwestię pozytywności u Bakunina i Stirnera widzą znawcy problemu: "w radykalnych wystąpieniach obu myślicieli odczytać można pewną pozytywność (wydźwięk pozytywny) - w ich artykułach znaleźć można uzasadnienie dla krytycznej postawy jednostki wobec otaczającej ją rzeczywistości społecznej, zachętę do aktywnego kształtowania samego siebie i treściowej zmiany swej świadomości" (48). Stirner odpowiadał na Hegla redukcję człowieka do narzędzia uniwersalnej idei (49), a także Feuerbacha sprowadzenie jednostki do człowieka gatunkowego. Stirner przeciwstawiał temu człowiekowi niesprowadzalne do niczego poza samym sobą, jedyne Ja, obecne tu i teraz.. L. Kołakowski podnosząc kwestię możliwości istnienia życia zbiorowego w świecie zamieszkanym przez Jedynych Stirnera, zwraca uwagę, że życie takowe było dlań jak najbardziej oczywiste: "chodzi o to, by stosunki między jednostkami były osobowe, to jest nieupośrednione przez społeczeństwo, przez instytucje, wolne od zreifikowanych form" (50). Polemizować natomiast można z L. Kołakowskim, kiedy ten wyczytuje w filozofii Stirnera, dla którego kultura ludzka miała stanowić narzędzie ucisku ego, że "powrotem do autentyczności (będzie nic innego - przyp. J. U.) jak zniszczenie kultury, odwrót ku zwierzęcości" (51). Dlaczego te słowa mają być zrozumiałe same przez się? Czy to znaczy, że Jedyny Stirnera miałby powrócić na drzewo? Nie. Odrzucić kulturę, to odrzucić jej na człowieka przemożny wpływ, to znaczy mieć możność decydowania o sobie i przestrzeni wokół. Projekt wolności postulowany przez Bakunina nie nosił znamion kontrowersji podobnych Jedynemu Stirnera, z tej przede wszystkim racji, że Bakunin nie zamykał ludzi na siebie. Wolność człowiek może osiągnąć tylko w społeczeństwie, w środowisku innych ludzi, bowiem izolowany nie będzie miał świadomości własnej wolności. Intuicyjnie daje się uchwycić istotę myśli Bakunina. Problem pojawia się wówczas, gdy autorowi Państwowości a anarchii przychodzi twierdzić, że społeczeństwo, podobnie jak przyroda zewnętrzna, poprzedza każdą jednostkę. Wobec takiej tezy celnie ripostuje J. Grave: "Jednostka jest starsza niż społeczeństwo. Zniszczcie jednostkę, a społeczeństwa nie będzie. Niech zrzeszenie się rozwiąże, niech jednostki odosobnią się, będą one bardzo źle żyły, powrócą do stanu dzikości, ich zdolności ulegną uwstecznieniu zamiast się rozwijać, ale w ostatecznym rachunku, będą mimo to istniały" (52). Bakunin odrzucał prawa stworzone przez człowieka akceptując prawa społeczne, przez co wpadał, zdaniem I. Berlina, w kolejną sprzeczność - nie brał wszak pod uwagę tego, że owe naturalne prawa są zmienne i podlegają ludzkiej kontroli. Bakunina idea społeczeństwa opierająca się na uczuciu międzyludzkiej solidarności została poddana krytyce również przez F. Engelsa, który pytał: "jak może istnieć społeczeństwo, złożone chociażby z dwóch ludzi, w którym by każdy z nich nie zrezygnował w pewnej mierze ze swej autonomii" (53). Problem podnoszony przez F. Engelsa nie niweczył jednak Bakunina wizji społeczeństwa, w którym żadne konflikty interesów nie będą się pojawiać. "Wierzył on naiwnie, że ludzie pozostawieni samym sobie okażą się dobrzy, gdyż zło nie od nich pochodzi, ale od państwa i własności prywatnej; mocą jakich mechanizmów naturalnie dobry człowiek wytworzył całą masę zła rządzącego światem - nie wiadomo" (54). Bakunin uważał, że poza społeczeństwem wolność będzie tylko samotnością, a człowiek stanie się zależny od przyrody. Społeczeństwo Bakunina opierało się na równości, czyli równym dostępie do dóbr materialnych. Owa równość stanowi fundament wolności, albowiem jeśli istnieje człowiek bardziej ode mnie wolny, to rychło stanę się jego niewolnikiem. Pozytywnym obliczem myśli Bakunina jest jej bunt przeciw państwu i władzy oraz nienawiść wobec ucisku, protest w imieniu znieważanych i ciemiężonych, nienawiść wobec duchowego niewolnictwa. Bakunin był przeciwnikiem centralizmu i zwolennikiem wolności niezależnej od religii i państwa. Zdaniem niektórych interpretatorów było jednak drugie dno Bakuninowskiego buntu: miał to być sprzeciw wobec państwa i władzy, ale nie w imię jednostki (55), która zostaje podporządkowana kolektywowi; jego droga do wolności wiodła przez zniszczenie. Ale i w tej kwestii nie wszystko jest czytelne. Zdaniem H. Temkinowej "Bakunin nie tylko nie odrzuca wartości moralnych, nie dąży do wolności absolutnej przez negację norm i nakazów moralnych, lecz przeciwnie, stale podkreśla, że kłamstwa etyki religijnej, politycznej i prawnej powinny być zastąpione przez zasady wolności, sprawiedliwości, zasady ludzkiej moralności" (56). Filozofię Bakunina, podobnie zresztą jak i Stirnera, odczytujemy, już powiedzieliśmy wcześniej, jako "uzasadnienie dla krytycznej postawy jednostki wobec otaczającej ją rzeczywistości społecznej, zachętę do aktywnego kształtowania samego siebie i treściowej zmiany swej świadomości" (57), jako manifest niezależności człowieka. Myśl Bakunina i Stirnera to w istocie odrzucanie, każdego na własną modłę, wszelkiej trwałej władzy w imię wartości indywidualnego istnienia jednostki - nawet jeśli to odrzucanie wypełniają sprzeczności. Filozofie Bakunina i Stirnera to filozofie człowieka, który wyodrębnia własne ja z obszaru nie-ja.
Przypisy 1)
Zob. R. Panasiuk, Lewica heglowska, Warszawa 1969, s. 10-11. |
||
|
| ||
|
[strona
główna]
[biografia] [pisma]
[opracowania] [ikonografia]
[bibliografia] [odnośniki]
[redakcja] |
||