Alfred
Angiolini
Międzynarodówka we Włoszech 1865-1874

Nurty
we włoskim ruchu socjalistycznym
Nowożytny
ruch socjalistyczny włoski usadowił się głównie we Włoszech północnych;
w południowych jest słaby i pozbawiony określonych tendencji o podkładzie
naukowym. Nie tak było z Międzynarodówką, która rozszerzyła się we Włoszech
południowych, zaś w północnych nie odegrała nigdy poważniejszej roli.
Przyczynił się do tego (prócz osobistych wpływów) głównie fakt, że Międzynarodówka
przybrała charakter wyraźnie rewolucyjny i insurekcyjny, który mógł
łatwo pociągnąć za sobą zapalnych południowców, natomiast nie odpowiadał
usposobieniu Piemontezyków i Lombardczyków. Istotnie, aczkolwiek już
w roku 1867 istniały sekcje Międzynarodówki w Genui i Mediolanie, lecz
miały one mało członków i nie posiadały żadnego prawie wpływu. Poważniejsze
znaczenie przypisać należy pismu "Plebe" ("Gmin"),
założonemu w roku 1868 przez Henryka Bignamiego w mieście Lodi.
Pismo
to istniało do roku 1883. Było osiemdziesiąt razy konfiskowane i miało
dwadzieścia procesów. Parę razy zmieniało format i nawet siedzibę, gdyż
było wydawane na przemian w Lodi i w Mediolanie. Było tygodnikiem, dwutygodnikiem,
miesięcznikiem, a w latach 1875-1876 dziennikiem. Przedstawiało kierunek
socjalistyczny różny od kierunku Międzynarodówki i poglądów Bakunina.
Henryk Bignami był z początku mazzinistą, później zwolennikiem Malona,
toteż pismo jego "Plebe" pozostawało w opozycji do Międzynarodówki.
(...)
Aby
rozumieć kierunek, jakiemu hołdowało to pismo, zwłaszcza w pierwszym
okresie swego istnienia, przed rokiem 1871należy przytoczyć następująca
zdanie, które znajdujemy w pierwszym numerze:
"Jesteśmy
socjalistami, lecz nasz, socjalizm chce zrównywać raczej wznosząc
aniżeli obalając. W dewizie - jeden za wszystkich, wszyscy za jednego
- zawiera się dla mas rozwiązanie kwestii społecznej".
Co
się tyczy Malona, to był on stałym współpracownikiem "Plebe",
które spomiędzy różnych prądów nurtująych w łonie Międzynarodówki popierało
zawsze bardziej umiarkowane, bardziej legalne, bardziej parlamentarne
(...)
We
Włoszech więc socjalizm był szerzony w latach 1865- 1870 przez zwolenników
Bakunina z jednej, zwolenników Malona z drugiej strony. Za granicą tymczasem
nadciągały ważne darzenia dziejowe. W roku 1870 wybuchła straszliwa
wojna między Niemcami a Francją. Garibaldi z oddziałem ochotników włoskich
pośpieszył na pomoc Francuzom. Ci włoscy ochotnicy, po większej części
republikanie i mazziniści, mieli okazję rzyjrzenia się z bliska zdumiewającym
postępom, jakie poczyniła Międzynarodówka we Francji. Opowiadania o
tym powracających czyniły wielkie wrażenie. We Francji tymczasem po
upadku monarchii Napoleona III nastąpiły sławne dni Komuny Paryskiej.
Tryumf jej, a później upadek wywarły wielkie wrażenie, zwłaszcza na
republikanach włoskich, którym ukazały ważność kwestii społecznej.
We
Włoszech z powodu tryumfu Komuny były wydawane, odezwy i uchwalane adresy.
Później znów pisało się dużo o Komunie z powodu jej klęski. We Florencji
z powodu uchwalenia adresu do Komuny rozwiązano stowarzyszenie zwane
międzynarodowym. Na miejsce jego natychmiast zostało założone inne,
pod nazwą "Unii Demokratyczno-Społecznej". W unii tej idee
Międzynarodówki czyniły znaczne podboje, podobnie jak i w "Towarzystwie
Wolnomyślicieli".
Prócz
Florencji Międzynarodówka usadowiła się silnie w Livorno i w Romanii,
i w paru mnych prowincjach i miastach. Kierunek Międzynarodówki był
wtedy na wskroś rewolucyjny. Powszechnie uważano tu Międzynarodówkę
za wyobrazicielkę zasad Komuny Paryskiej.
W
tym czasie staje się coraz widoczniejszy rozdźwięk dzy stronnikami Mazziniego
a zwolennikami Międzynarodówki.
Aż
do tej chwili Międzynarodówka cieszyła się poparciem Mazziniego i jego
przyjaciół. Lecz coraz wyraźniej przewrotowy charakter Międzynarodówki,
która dążyła do zniesienia własności prywatnej i rodziny oraz zwalczała
uczucia religijne, nie dawał się pogodzić z formułą Mazziniego "Bóg
i lud". Wśród zwolenników Mazziniego było wielu takich, którzy
szli za Mazzinim, dopóki ten wyobrażał najbardziej rewolucyjną tendencję.
Ci porzucali obecnie szeregi "mazzinistów" i przechodzili
do Międzynarodówki. Zwłaszcza w Romanii, gdzie lud odznacza się charakterem
bardzo zapalnymi i gdzie nie wygasł jeszcze obyczaj "krwawej zemsty",
zarówno w życiu prywatnym, jak w polityce, walkaj między "mazzinistami"
a "międzynarodowcami" przybrała niezwykle zacięty, ostry charakter,
zwłaszcza w roku 1871. Mazziniści, którzy w wielu miejscach doszli do
władzy, stali się istną kliką rządzących. W ich rękach znajdowały się
zarządy miejscowe, fabryki i banki. Zwolennicy Międzynarodówki bywali
za sam tylko fakt należenia do stowarzyszenia prześladowani i pozbawieni
pracy. Niezgoda między dwiema partiami pogłębiła się jeszcze, gdy główni
przywódcy obu stron - obaj obdarzeni wysokimi talentami charakteru i
umysłu, obaj ubóstwiani przez swych zwolenników - wdali się w polemikę
ze sobą.
Mazzini
spostrzegał, że stowarzyszenia robotnicze, zakładane brzez socjalistów,
wzrastały w liczbę i w siłę, że stowarzyszenia robotnicze, zakładane
przez niego samego poczynając od roku 1848, były zagrożone przez nową
propagandę i łatwo mogły stać się zdobyczą bakunistów z Międzynarodówki,
i rozpoczął w piśmie swym "Roma del Popolo" ("Rzym Ludowy")
kampanię przeciw Międzynarodówce. List otwary, który Mazzini ogłosił
w lipcu 1871 roku, może posłużyć za przykład, jak jaskrawy był kontrast
między poglądami Mazziniego a poglądami słynnego anarchisty rosyjskiego.
Przypomniawszy
miłość swą i przywiązanie do ludu, który mu odpłacał podobnym uczuciem,
Mazzini przechodzi do Międzynarodówki i mówi o niej w następujących
słowach:
"Stowarzyszenie
to utworzone zostało przed laty w Londynie. Od początku nie chciałem
wziąć w nim udziału. Kierowane jest przez radę, której duszą jest
Karol Marks, Niemiec, człowiek obdarzony bystrym rozumem, lecz (podobnie
jak Proudhon) raczej rozkładowym niż twórczym. Z charakteru jest despotą,
zazdrosnym o wpływ innych, bez ugruntowanych wierzeń religijnych i
filozoficznych. Obawiam się, że ma w sercu więcej gniewu, słusznego
bodaj, aniżeli miłości. Rada złożona z ludzi różnych narodowości,
wśród których różne jest położenie ludu, nie może mieć jednolitego
poglądu pozytywnego na istniejące i możliwe środki zaradcze, lecz
siłą konieczności chylić się musi ku samej tylko negacji. Jedyny rozsądny
środek, za pomocą którego można by zorganizować klasy rzemieślnicze
Europy, byłby następujący: stowarzyszenia narodowe, zupełnie samodzielne
w swych sprawach wewnętrznych, mogłyby posyłać delegatów do jakiegoś
wspólnego centrum dla omówienia spraw dotyczących harmonii ruchu wiodącego
do wspólnego celu grupa ludzi, która chce rządzić wielką masą ludzi
różniących się pomiędzy sobą narodowością, poglądami, położeniem politycznym,
interesami ekonomicznymi i środkami walki, skończyć musi albo na bezczynności,
albo na tyrańskiej władzy. Dlatego też uchyliłem się od udziału w
tym stowarzyszeniu samo uchyliła sią włoska sekcja robotnicza w Londynie,
należąca do Związku Republikańskiego... Zasady głoszone przez przywódców
i wpływowych członków Międzynarodówki są następujące:
1) Negacja Boga
- a więc jedynej pewnej, wiecznej, niewzruszonej podstawy naszych
praw i waszych obowiązków, i cudzych obowiązków względem waszej klasy,
jedynej gwarancji, że jesteście powołani do zwycięstwa i że zwyciężycie.
Jeżeli zaprzeczymy istnieniu rozumnej praprzyczyny wszechrzeczy, to
cóż pozostanie z najwyższych praw moralnych, obowiązujących wszystkich
ludzi. Postęp i moralność są w takim razie faktami przejściowymi,
których źródłem są jedynie popędy poszczególnych ludzi, interesy i
siła. Trzy mogą być początki życia: Bóg, wypadek lub ślepa siła. Jeżeli
odrzucicie pierwszy i przyjmiecie jeden z pozostałych, to w czyim
imieniu żądać będziecie pnawa do oświaty? W czyim imieniu będziecie
osądzali człowieka, który postępuje źle, pod wpływem pobudek egoizmu?
W czyim imieniu będziecie protestowali przeciw waszym niesprawiedliwym
panom? W czyim imieniu będziecie ich zwalczali?... Pamiętajcie, że
jeżeli wszystko sprowadzimy do kwestii siły, powodzenie sprawy waszej
jest bardzo wątpliwe. Obrońcy dzisiejszego porządku rozporządzają
organizacją, utrwaloną przez stulecia, posiadają środki, jakich nigdy
mieć nie będzie międzynarodowe stowarzyszenie, prześladowane i zmuszone
do działania w podziemiach... I gdyby nawet sił wam starczyło, czy
nie splamiłyby waszego zwycięstwa straszne i długotrwałe walki domowe
i przelewanie krwi bratniej?
2) Negacja ojczyzny,
tego punktu oporu przy dźwigni, którą podnieść chcecie ludzkość i
siebie samych. Jest to tak, jak gdyby was powołano do pracy i jednocześnie
odmówiono wam dokonania podziału pracy lub nawet zamknięto przed wami
bramy fabryki. Ojczyzna dana wam jest od Boga, abyście w łączności
z 25 milionami braci związanych z wami imieniem, językiem, wiarą,
wspólnymi dążeniami, sławną przeszłością, mogiłami sławnych, przodków,
czcią męczenników narodowych znaleźli podporę i pomoc ku łatwiejszemu
uskutecznieniu waszych zadań, ku wykonaniu tej części ogólnoludzkiej
pracy, która przypada na kraj nasz ze względu na jego charakter i
położenie geograficzne. Kto by zniósł ojczyznę, zniweczyłby całą masę
sił nagromadzonych dzięki skupieniu i łączności tych milionów, zamknąłby
wam drogę do postępu. Międzynarodówka przeciwstawia narodowość i gminę,
i gminę niezależną, która ma się sama rządzić. Wyszliście z gminy
- mówią- i w gminie zaczęło się życie wasze. To prawda, ale czyż powrócicie
do chłopięcych lat, skoro z chłopców staliście się mężami?... Jeżeli
stanowienie praw powierzycie dziewięciu tysiącom gmin, w których przeważają
na przemian postępowcy i wstecznicy, centraliści i federaliści, ludzie
wierzący w Boga i nieśmiertelną duszę i materialiści lub wreszcie
klerykali, to nim ćwierć wieku minie, wskrzeszone zostaną wszystkie
egoizmy miejscowe, aż zniknie sama nazwa ojczyzny i rozpoczną się
na nowo wojny domowe średniowiecza. Zniknie droga szeroka dla postępu
umysłowego, politycznego i ekonomicznego. Życie Włoch stanie się wegetacją.
Pojęcia Międzynarodówki nieuniknienie wiodą do anarchii i bezwładu.
3) Zniesienie
własności prywatnej - a więc bodźca do wytwarzania, poza koniecznością
utrzymywania się przy życiu. Własność, gdy jest następstwem pracy,
wyobraża działalność ciała, podobnie jak myśl wyobraża działalność
duszy. Jest znakiem widomym działalności naszej, przetwarzającej świat
podobnie jak idee nasze, nasze prawa, wolność naszego sumienia wyobrażają
nasz udział w przetwarzaniu świata moralnego. Kto pracuje wytwarza,
posiada prawo do owoców swej pracy; na tym właśnie polega prawo własności.
I jeżeli mniejsza lub większa energia i pracowitość powoduje nierówność,
to ta nierówność materialna jest rękojmią równości moralej, jest następstwem
zasady, że każdy powinien być wynagradzany według swych zasług. Należy
zaprowadzić ustrój, przy którym własność nie mogłaby się stać monopolem
i nie mogłaby być przekazywana dziedzicznie ludziom nie pracującym,
w którym prawa ograniczałyby nagromadzenie jej w niewielu rękach i
sprzyjały jej słusznemu podziałowi. Lecz zniesienie własności prywatnej
i zastąpienie kolektywizmem zniweczyłoby wszelką pobudkę do pracy...
zniweczyłoby wolność pracy, oddałoby całą pełnię władzy i zarząd nad
wszelkim dobrem w ręce niewielu przedstawicieli państwa i gminy, ludzi,
którzy jak wszyscy inni są dostępni słabości, egoizmowi, stronniczości.
Zostałby na wszystkich obywateli rozciągnięty system najmu - który
w przeciwnym razie zostanie stopniowo zastąpiony przez system spłółdzielczy
- i nie ustałoby żadne z waszych cierpień, na które się uskarżacie
się obecnie. Kolektywizm to stadium pierwotne życia ekonomicznego,
to okres, w którym ludzkość nie wykluła się jeszoze ze skorupy patriarchalno-podzinmego
ustroju. Dziś istnieje tylko w gminach rosyjskich, gdzie chłopi, niedawno
uwolnieni z poddaństwa, pospiesznie starają się zdobyć sobie własność
osobistą. Kończę na tym. Sądzę, że ten rzut oka wystarcza dla oceny,
czy Międzynarodówka może stać się dla was zbawieniem. Nie! Dla takich
celów wy nie zboczycie z drogi, po której dotąd stąpacie i po której
i ja do ostatka dni moich będę szedł z wami. Jeśli wśród miast naszych
jest jedno - nie wymieniam go, lecz jest znane - w którym Mięidzynarodówfaa
znalazła sobie zwolenników, to przecież w tym właśnie warstwa robotnicza
jest najbardziej zacofana, najbardziej głucha na wszelkie wołanie
postępu..."
Mazzini
nie po raz pierwszy występował przeciwko teoriom komunistycznymi. Uczynił
to już w roku 1848, wywołując świetną odpowiedź słynnej powieściopisarki
francuskiej, znanej pod pseudonimem George Sand, która wystąpiła z zapałem
w obronie socjalistów francuskich.
Powyższy
akt oskarżenia ogłoszony w czasie, kiedy Międzynarodówka w całych Włoszech
zjednywała sobie członków i zwolenników, spadł jak piorun z jasnego
nieba. Przy tym Mazzini wystąpił natychmiast z dalszymi artykułami,
aby osiągnąć tym większe powodzenie na kongresie robotników-mazzinistów,
który miał się zebrać w Rzymie w listopadzie 1871 roku. Wśród socjalistów
nastąpiło poruszenie. Bakunin wystąpił ze słynną "Odpowiedzią członka
Międzynarodówki Mazziniemu". Później jeszcze uzupełnił ją drugą
broszurą pt. "Teologia polityczna Mazziniego a Międzynarodówka".
Odpowiedź
Bakunina stanowi istne arcydzieło jako utwór polemiczny. Nie mogąc przytoczyć
jej w całości, cytujemy najważniejsze i najbardziej charakterystyczne
urywki.
Bakunin,
oddawszy hołd zasługom Mazzmiego wobec robotników i dobrej wierze, jaka
go zawsze ożywia, pisze dalej:
"Mazzini
twierdzi, że jesteśmy ateistami i materialistami. Nic na to odpowiedzieć
nie możemy, gdyż istotnie jesteśmy nimi i - jeżeli jest dozwolona
duma nam, nieszczęsnym jednostkom ludzkim, które jako fale zjawiają
się po to jedynie, by znów się rozpłynąć w oceanie życia zbiorowego
- jesteśmy dumni z tego, gdyż ateizm i materializm są prawdą i ponieważ
szukamy właśnie prawdy i tylko prawdy, nie dbając o konsekwencje praktyczne.
Pod słowem materia pojmujemy całość istniejących realnie, znanych
i nieznanych przedmiotów, od najprostszych ciał nieorganicznych aż
do funkcji mózgowych umysłu ludzkiego: a więc i najpiękniejsze uczucia,
i wielkie myśli, i czyny wspaniałomyślne, i akty bohaterstwa; prawa
i obowiązki, i nawet błędy transcedentalne Mazziniego; zjawiska świata
organicznego i działania chemiczne... Gdzież to wczoraj zaledwie w
oczach naszych znaleźli się materialiści i ateusze? W Komunie! A idealiści,
wierzący w Boga? W Zgromadzeniu Wersalskim! Czegóż chciała Komuna?
Wyzwolenia pracy. Zaś Zgromadzenie Wersalskie pragnęło upokorzenia
pracy, ugięcia jej pod podwójnym jarzmem, świeckim i duchownym...
Mazzini przeklinał socjalizm, przybierając ton księdza lub Mesjasza;
musiał przeklinać go, bo socjalizm... wprowadza kult człowieka zamiast
kultu bóstwa, bo jest on ogłoszeniem wielkiej zasady, istniejącej
w świadomości ludu... Zasada ta głosi: podobnie jak w świecie materialnym
- w ściślejszym znaczeniu tego wyrazu, materia nieorganiczna (fizyczna,
chemiczna, mechaniczna) jest podłożem materii organicznej (roślinnej,
zwierzęcej, mózgowej, inteligentnej), podobnie w świecie społecznym,
który jest jedynie najwyższą fazą rozwoju świata materialnego, rozwój
ekonomiczny był i jest podłożem wszelkich zjawisk religijnych, filozoficznych,
politycznych i społecznych. Zasada ta gruntownie obala wszelkie teorie,
naukowe i moralne, wszelkie idee religijne, metafizyczne, polityczne
i prawne, których zespół jest przedmiotem wiary wszystkich idealistów;
w przyszłości i w teraźniejszości. Jest to rewolucja stokroć straszliwsza
od tej, która poczynając od Odrodzenia, a zwłaszcza od siedemnastego
wieku, obaliła doktryny scholastyków, tych obrońców Kościoła, monarchii
absolutnej i arystokracji feudalnej, aby zastąpić owe doktryny równie
dogmatycznym czystym racjonalizmem, tak dogodnym dla utrwalenia władzy
burżuazji, ostatniej klasy uprzywilejowanej. Jeżeli obalenie barbarzyństwa
scholastycznego wywołało w owych czasach niemały zamęt, to pojąć można,
jakie zamieszanie może spowodować za dni naszych upadek doktrynerskiego
idealizmu, ostatniej ucieczki wszystkich ciemiężycieli współczesnego
społeczeństwa.
Ci, którzy ciągną
zyski z wierzeń idealistycznych, czują się zagrożeni, zaś bezinteresowni
i fanatyczni zwolennicy umierającego idealizmu, jak np. Mazzini, oglądać
muszą upadek wszystkich złudzeń stanowiących ich religię. Nic dziwnego,
że Mazzini musiał wyklinać Międzynarodowe Stowarzyszenie Robotnicze
za jego pogląd podstawowy... Wyklinając je szedł za głosem swego sumienia,
swej duszy proroka, i księdza. Lecz choć uznajemy bezsporną szczerość
Mazziniego, niemniej jednak musimy oświadczyć, że Mazzini biorąc udział
w napaściach wszystkich wsteczników Europy na naszych nieszczęsnych
braci, wyklinając słuszne żądania robotników i ich międzynarodową
organizację, odstąpił tym samym od rewolucji i stał się członkiem
międzynarodowego stowarzyszenia reakcji".
Gdzie
indziej Bakunin pisze:
"Mazzini
twierdzi, że Międzynarodówka jest negacją ojczyzny i narodowości.
Odpowiadamy, że nie, lecz że jest natomiast negacją patriotycznego
państwa narodowego, a to dlatego, że owo patriotyczne państwo oznacza
jedynie, że lud owego kraju będzie wyzyskiwany wyłącznie przez klasę
uprzywilejowaną tego kraju. Zamożność, wolność i kultura tej klasy
będą oparte na nędzy, niewoli i przymusowym barbarzyństwie ludu. Mazzini
chciałby, aby wszyscy członkowie 25-milionowego narodu włoskiego byli
braćmi, mieli tę samą wiarę i te same dążenia. Nie od rzeczy będzie
dowieść, że jest to bezczelne i głupie kłamstwo. We Włoszech jest
co najmniej pięć "narodów":
1. Klerykali,
poczynając od papieża, a kończąc na ostatnim świętoszku;
2. Klika rządząca,
wielka burżuazja i arystokracja;
3. Średnie i
drobne mieszczaństwo;
4. Robotnicy
fabryczni;
5. Chłopi.
Otóż zapytuję,
w jaki sposób "narody" te (do których mógłbym jeszcze dołączyć
inne, jak dwór, kastę biurokratyczną i kastę wojskową) mogą mieć tę
samą wiarę i dążenia?"
Mówiąc
dalej o państwie, Bakunin wyraża się w ten sposób:
"Państwo
nie jest ojczyzną, lecz jest metafizyczną abstrakcją, fikcją mistyczną,
a zarazem polityczną i prawną ojczyzny. Masy ludowe każdego kraju
kochają swą ojczyznę. Jest to miłość naturalna, istotna. Patriotyzm
ludowy nie jest ideą, lecz faktem. Patriotyzm polityczny jest nie
słusznym wyrazem, lecz wynaturzeniem tego faktu za pomocą kłamliwej
abstrakcji i zawsze nia korzyść mniejszości wyzyskiwaczy. Ojczyzna
i narodowość, podobnie jak indywidualność, są faktami naturalnymi
i społecznymi, fizjologicznymi i historycznymi, lecz nie są zasadami.
Zasadą ludzką jest tylko to, co jest powszechne, wspólne wszystkim
ludziom; narodowość zaś dzieli nas i dla tego zasadą nie jest. Lecz
jest zasadą, że każdy powinien uznawać fakty naturalne, realne, społeczne.
Otóż narodowość, podobnie jak jednostka, jest takim faktem, więc powinniśmy
ją uznawać. Gwałcenie jej jest zbrodnią. Mówiąc stylem Mazziriiego,
narodowość staje się świętą zasadą, ilekroć jest zagrożona lub pogwałcona.
I dlatego, szczerze mówiąc, jestem zawsze patriotą każdej ojczyzny
uciśnionej. Ojczyzna wyobraża święte, nieprzedawnione prawo ludzi,
ugrupowań ludzkich, stowarzyszeń, gmin, prowincji, narodów do życia
po swojemu, ma własną modłę, czyli według obyczaju, będącego zawsze
następstwem długiego rozwoju historycznego".
Agitacja
Bakunina i upadek Komuny Paryskiej były epizodami, które we Włoszech
zwróciły powszechną uwagę na Międzynarodówkę i jej członków. Był w tym
czasie we Włoszech człowiek, który cieszył się większą sympatią i miał
więcej zwolenników niż Mazzini. Człowiekiem tym był Józef Garibaldi.
Otóż Garibaldi, nie miał jasnego pojęcia o dążeniach i celach Międzynarodówki,
dostrzegł w niej jednak czynnik humanitarny i społeczny i wyraził jej
swe uznanie. Pierwszy numer "Plebe" zawiera pozdrowienie Garibaldiego;
w liście z dnia 21 października 1871, adresowanym do Petroniego, znakomity
generał wyraża swą sympatię dla Międzynarodówki. Prócz tego w innym
liście, pisanym do Jerzego Trivulzio 14 listopada 1871 roku, wypowiada
on zdanie, że "Międzynarodówka jest słońcem przyszłości".
Wreszcie zasługuje na wzmiankę list Garibaldiego do Artura Arnolda,
dziennikarza londyńskiego. W liście tym Garibaldi bierze w obronę zasady
Międzynarodówki. Garybaldczycy szli oczywiście za swym wodzem.
Walka
między Międzynarodówką a mazzinistami zaostrzała się i była na ogół
zwycięską dla Międzynarodówki, która zdobywała wciąż nowych członków.
Podobno w roku 1871 Międzynarodówka liczyła we Włoszech dziesięć tysięcy
członków. Ażeby zdać sobie należycie sprawę z tego nagłego i szybkiego
wzrostu, należy pamiętać, że Międzynarodówka, jak słusznie zauważył
Andrzej Costa, nigdy nie była we Włoszech rozumiana i przyjęta jako
stowarzyszenie czysto robotnicze, mające na celu wyzwolenie proletariatu.
Była raczej zrozumiana jako stowarzyszenie ogólnoludzkie, mające na
celu wyzwolenie człowieka w ogóle, nie zaś danej klasy. Międzynarodówka
odsłoniła istnienie sił, które w dotychczasowych rewolucjach odgrywały
zaledwie rolę narzędzi. Zwracała się w szczególności do robotników,
do - tak licznych we Włoszech - proletariuszy w ścisłym znaczeniu tego
wyrazu, ponieważ te klasy społeczne, żyjąc w najgorszych warunkach,
bardziej od innych odczuwają potrzebę wyzwolenia ludzkości. Nie zwracała
się jednak wyłącznie do nich, lecz do wszystkich ludzi. (...) Byli w
jej szeregach robotnicy-proletariusze, dawni "węglarze", studenci,
żołnierze Garibaldiego; wszyscy oni marzyli o zmianie na lepsze i gotowi
byli walczyć o zwycięstwo rewolucji społecznej, podobnie jak walczyli
niedawno o niepodległość Włoch.
Z
tych to żywiołów składały się stowarzyszenia robotnicze, stanowiące
organizację Międzynarodówki we Włoszech. (...)
W
Emilii i w Romanii przy zakładaniu stowarzyszeń Międzynarodówki odznaczył
się Andrzej Costa. Życie tego niestrudzonego pracownika i bojownika
stanowi żywą historię socjalizmu włoskiego.
Andrzej
Costa urodził się w Imoli w roku 1854. Ojciec jego był kupcem z zawodu.
Costa za młodu został socjalistą i przejął się takim entuajazmem do
nowej idei, że stał się, rzec można, jednym z twórców socjalizmu włoskiego.
W roku 1872, mając lat 18, był już uznanym przywódcą Międzynarodówki
w swej prowincji i na równi z Cafiero, z Malatestą i paru innymi - jednym
z najbardziej znanych działaczy stronnictwa socjalistycznego. Prowadził
z wielkim powodzeniem propagandę socjalistyczną wśród studentów i robotników.
Wybitny i porywający mówca, utalentowany pisarz, niestrudzony organizator
- posiadał wszelkie dane, aby stać się jednym z pionierów nowej idei.
W
Bolonii w listopadzie zostało założone pierwsze stowarzyszenie robotnicze.
Już po upływie miesiąca stowarzyszenie to zaczęło wydawać tygodnik,
noszący również nazwę "Stowarzyszenia Robotniczego". Redaktorem
tego pisma był Peseatori, a jednym z współpracowników Andrzej Costa.
Pismo to trwało około pół roku. Znajdujemy w nim program stowarzyszenia,
prawie identyczny z programem Międzynarodówki, wyłożony w formie prostej
i jasnej. Czytamy w nim między innymi następujące zdania:
"Nie posiadamy
wykształcenia, toteż nie dbamy o naukę i mędrców. Jesteśmy wolnomyślicielami,
toteż nie znamy żadnych bóstw. Nie liczymy na boską pomoc, lecz tylko
na samych siebie, na własne siły. Uznajemy tylko prawdę, sprawiedliwość
i moralność. Pragniemy światła i nie spiskujemy w ciemnościach. Otwarcie
wypowiadamy nasze zamiary. Chcemy, aby praca nas nie zabijała, lecz
dawała nam możność życia. Nie poruszamy kwestii politycznych, lecz
tylko kwestię społeczną. Chcemy się wyzwolić spod podwójnego jarzma
nędzy i ciemnoty. Kto jest nam szczerze życzliwy i chce być dla nas
użyteczny, niechaj się łączy z nami. Kto jest ambitny, niechaj się
od nas oddali, bo droga, jaką przejść musimy, jest stroma i trudna,
i nie jest polem dla ambitnych zachcianek".
Za
przykładem stowarzyszenia robotniczego w Bolonii potworzyły się inne
w Toskanii, Emilii i Romanii. Stowarzyszenie to rozwijało się bardzo
szybko i wkrótce liczyło trzy tysiące członków. Z końcem roku 1872 i
to stowarzyszenie przystąpiło do wydawania pisemka, zatytułowanego "Stowarzyszenie
Robotnicze". Należy zauważyć, że zarówno bolońskie, jak florenckie
stowarzyszenia Międzynarodówki, aczkolwiek posiadały kierunek socjalistyczny,
różniły się przynajmniej z początku - jak się o tym z ich organów przekonać
można - od sekcji południowych powstałych pod mniej lub więcej bezpośrednim
wpływem Bakunina. W Romanii stowarzyszenia rozwijały się, lecz jednocześnie
wzrastała nienawiść ku nim mazzinistow, którzy nazywali członków Międzynarodówki
zdrajcami i szpiegami. W Lugo, w Rawennie, w Iesi i w Pizie doszło do
starć i do rozruchów. W Lugo został w biały dzień zabity w kawiarni
położonej na rynku miejskim Franciszek Piccinini, popularny przywódca
miejscowej Międzynarodówki, niegdyś mazzinista i uczestnik walk o niepodległość.
Mordercy jego uszli bezkarnie. Nikt nie śmiał ich nazwać głośno, tak
wielki był strach przed potęgą przemożnego stronnictwa mazzinistow.
Napis na nagrobku Piceininiego ułożony został przez znakomitego poetę,
Jozuego Carducciego, który był podówczas częstym gościem na zebraniach
Międzynarodówki.
Początki
organizacji robotniczych | Nurty we włoskim
ruchu socjalistycznym
| Rozłam w Międzynarodówce a sekcje włoskie
| Włoska Międzynarodówka w 1873 roku
| Próba powstańcza 1874 roku | Reakcja burżuazyjna