![]() |
||
|
|
||
|
Michał
Bakunin
Nota
redakcyjna Tekst za Michał Bakunin "Pisma Wybrane" t. 1, s. 371 - 373. List przełożył Bolesław Wścieklica. Publikacja w wersji elektronicznej: Anarchistyczne Archiwa 2006.
San Francisco, 15/3 października r. 1861 Przyjaciele!
Przyjaciele, całą swoją istotą garnę się do Was i gdy tylko przyjadę, wezmę się do roboty; będę Wam służył pomocą w sprawie polsko-słowiańskiej, która była moją idee fixe od roku 1846 i moją specjalnością praktyczną w latach 1848 i 1849. Zniszczenie, zupełne zniszczenie Cesarstwa Austriackiego będzie ostatnim moim słowem, nie mówię: dziełem, to byłoby zbyt ambitne. Aby służyć tej wielkiej sprawie, gotów jestem zostać doboszem, a nawet profosem i jeżeli uda mi się posunąć ją choćby o włos naprzód, będę zadowolony. A w ślad za tym zarysowuje się sprawa wolnej federacji słowiańskiej - jedyne wyjście dla Rosji, Ukrainy i Polski i wszystkich w ogóle narodów słowiańskich. Z wielką niecierpliwością oczekuję jutrzejszego dnia, w którym mają nadejść wiadomości z Rosji i Polski. Dziś musiałem się zadowolić głuchymi pogłoskami. Mówiono mi o ponownych krwawych starciach między ludem a wojskiem w Królestwie Polskim, a nawet o odkryciu w Rosji spisku na życie cara i carskiej rodziny. Może wreszcie jutro zdołam dojść prawdy. Interesuję się też bardzo walką stanów północnych z Południem w Ameryce. Wszystkie moje sympatie skłaniają się, rzecz prosta, na stronę Północy, ale niestety, zdaje się, że Południe działa jak dotąd energiczniej, rozumniej i bardziej solidarnie niż Północ, i we wszystkich starciach miało niewątpliwą przewagę. Prawda i to, że Południe zaczęło przygotowywać się do walki już trzy lata temu, podczas gdy stany północne zostały zaskoczone. Zdaje się, że je ogromnie zdemoralizowało niesłychane powodzenie szczęśliwych i rzadko całkiem uczciwych spekulacji, wulgarność i bezduszność dostatków materialnych i zaspokajanie nazbyt tanim sposobem strasznej, dziecinnej pychy narodowej; być może, będzie to walka zbawienna, która narodowi amerykańskiemu przywróci utraconą duszę. Zresztą jest to moje pierwsze wrażenie; przyjrzawszy się bliżej, może zmienię zdanie. Tylko na przyglądanie się nie będę miał wiele czasu. W San Francisco będę wszystkiego 5 dni, a po przyjeździe do Nowego Jorku udam się do Bostonu i do Cambridge, do mego starego znajomego, profesora Agassiza, wezmę od niego kilka listów polecających, z którymi pojadę na kilka dni do Waszyngtonu. Tym sposobem może cokolwiek zrozumiem i czegoś się dowiem. W drodze do Stanów udało mi się zorganizować jedną pomyślną sprawę, która bez wątpienia Was ucieszy: wiedząc, z jaką chciwością czyta się na Syberii "Kołokoł" i "Gwiazdę Polarną" i jak trudno je tam dostać, porozumiałem się z trzema kupcami - Niemcem w Szanghaju, Amerykaninem w Japonii i drugim Amerykaninem w Nikołajewsku przy ujściu Amuru. Będą oni brali w komis wszystko, co im przyślemy z Londynu, i sprzedawali oficerom marynarki i kupcom z Kiachty, których liczba na Amurze i na Oceanie Spokojnym będzie z każdym rokiem rosła. Tym sposobem będziemy sprzedawali od 100 do 300 egzemplarzy. Z punktu widzenia handlowego jest to ilość nieznaczna, ale ma niezwykłą wagę z punktu widzenia politycznego. Ale czas skończyć list i kłaść się spać. Przyjaciele - do prędkiego zobaczenia. Napiszcie do Reichla (1), że odradzam się i że przyjaźń moja dla niego jest niezmienna. Wasz M. Bakunin
Przypisy |
||
|
| ||
|
[strona
główna]
[biografia] [pisma]
[opracowania] [ikonografia]
[bibliografia] [odnośniki]
[redakcja] |
||