![]() |
||
|
|
||
|
Michał
Bakunin
Nota
redakcyjna Tekst za Michał Bakunin "Pisma Wybrane" t. 1, s. 98 - 100. List przełożył Bolesław Wścieklica. Publikacja w wersji elektronicznej: Anarchistyczne Archiwa 2006.
[Początek maja roku 1837, Moskwa] Dawno już nie pisałem do Was, drodzy przyjaciele. Po listach, które do siebie wzajem pisaliśmy, listach, w których obnażaliśmy nasze dusze, po tych listach wszelkie wątpliwości stały się niemożliwe. W ostatnich czasach tyle uczuć przesunęło się przez moją duszę, tak mocno kochałem! Miejsce tych strasznych burz, od których tak wiele ucierpiała moja dusza, zajęła zupełna i nienaruszalna harmonia. Wreszcie my z naszymi przyjaciółkami [Siostry A. i N. Beer. - Red. oryginału.] gruntownie poznaliśmy się wzajem. Wkroczyliśmy razem do świątyni absolutnej prawdy, gdzie wszystko jest wieczne, wszystko jest wzniosłe, wszystko zbawienne. Udało mi się wreszcie wpoić im odczucie tej boskiej religii, to wzniosłe uczucie stałej obecności bóstwa. Uczucie to zjednoczyło nas. Lepiej niż kiedykolwiek zrozumieliśmy wewnętrzne pokrewieństwo naszych dusz. Tak, prawda jest wszechpotężna, nie istnieją dla niej zapory nie do pokonania, nie istnieją przeszkody, których by ona wcześniej czy później nie przekroczyła, żeby osiągnąć uznanie. Hegel daje mi całkiem nowe życie. Jestem nim zupełnie pochłonięty. Coraz lepiej uświadamiam sobie, że nauka jest prawdziwym żywiołem mego życia, że powinna być myślą przewodnią wszystkich moich postępków. Jestem szczęśliwy i spokojny, pomimo przeróżnych okoliczności, a trzeba się przyznać, że warunki mego życia w chwili obecnej nie należą do najlepszych. Sprawa Mikołaja, list tatusia, który powinien nadejść lada chwila, nie ustalenie daty mego wyjazdu - wszystko to nie pozwoliło mi wziąć się na dobre do lekcji, tak że w chwili obecnej jestem bez grosza. Na dobitek jestem niezupełnie zdrów. Ale chociaż jest to nieprzyjemne, wszystko znoszę mężnie. Nie skarżę się na życie i zawsze twierdzę, że jest wspaniałe, że człowiek jest szczęśliwy, gdy czuje, że żyje. Droga Basieńko, nie oskarżaj mnie o lekkomyślność z tego powodu, że rozporządziłem się Twoimi pieniędzmi (1). Czyniąc to przewidywałem wszystkie nieprzyjemności, jakich wypadnie Ci doświadczyć ze strony Twego małżonka. Toteż przysięgam Ci, że gdyby o mnie chodziło, to bez względu na to, jak kiepsko przedstawiałyby się moje sprawy, nigdy bym tego nie zrobił. Ale chodziło o Bielińskiego. Cierpiał na chorobę, która stoczyłaby zupełnie jego organizm, gdyby nie wyjechał na Kaukaz. To właśnie zmusiło mnie do zdecydowania się na ten postępek. Dlatego też, drogi przyjacielu, trzeba, żebyś mi to wybaczyła. W chwili obecnej szukam tych pieniędzy, a za kilka dni, jak tylko je zdobędę, przyjadę do Was. Ale wobec tego, że jak dotąd poszukiwania moje były bezskuteczne, nie mogę ściśle określić dnia mego przyjazdu. Nie zarzucaj mi też lekkomyślności w sprawach dotyczących Stankiewicza. Jego depresja wcale się nie skończyła. Mocno cierpi i nie rokuje sobie długiego życia. Wkrótce zobaczycie go same. Mam nadzieję, Lubaszko, że zwrócisz mu tę wiarę, która stanowi jedyny warunek wszelkiej egzystencji. Drodzy przyjaciele, Wy jeszcze za mało nas rozumiecie, potraficie zrozumieć tylko nasze radości, ale nie nasze gorycze. Kiedy cierpimy, kiedy nasze serca krew zalewa, oskarżacie nas o lekkomyślność. Cóż mogę Wam odpowiedzieć jak nie to, że jestem pewny Waszych serc, ale że mimo to chwilami bardzo żywo odczuwam, iż istnieje przyjaźń sięgająca dalej niż Wasza? Całuję
Was Nasze
przyjaciółki za kilka dni wyjeżdżają i ja zostaję tu zupełnie sam. Teraz
są one nieugięte i zdolne do wielu rzeczy.
Przypisy |
||
|
| ||
|
[strona
główna]
[biografia] [pisma]
[opracowania] [ikonografia]
[bibliografia] [odnośniki]
[redakcja] |
||